Uwięzienie w obcym ciele – nienawiść zinternalizowana

– Jak myślisz, czy osoba transpłciowa rodzi się z przekonaniem, że jej ciało jest obce i do niej nie należy? – zapytałem kiedyś koleżankę. – Że jest więzieniem?

Zastanowiła się.

– Nie wiem, mogę tylko zgadywać, że to tak samo, gdybym w tym momencie ja miała ten sam umysł co teraz, natomiast ciało mężczyzny… Nie czułabym, że to JA.

Osoby transpłciowe występujące o możliwość skorygowania swojej płci czują, jakby tak właśnie było, jakby były dorosłymi osobami wrzuconymi w obce im ciało. Są powszechnie jako nienawidzące swojego ciała i dlatego wnioskujące o jego zmianę. Typowa osoba transseksualna przed korektą płci nie chce widzieć swojego odbicia w lustrze, nie rozbiera się przy ludziach (niekiedy nawet przy partnerze życiowym; czytałem kiedyś artykuł o transmężczyźnie, który nie przeprowadził jeszcze wszystkich operacji, wobec czego partnerka widuje go tylko w podkoszulku i bokserkach) i nie identyfikuje się ze swoim ciałem.

W tym sensie koleżanka miała rację i z pewnością wiele osób transseksualnych by się z nią zgodziło. Ja jednak mam pewne zastrzeżenia. Chciałbym zaryzykować tezę, że nienawiść do swojego ciała jest wyuczona w procesie socjalizacji oraz odkrywania swojej tożsamości płciowej.