Po Paradzie Równości, cz. 2: We’re here, we’re queer, get the fuck used to it!

Natychmiast po powrocie do domu z Parady Równości rzuciłem się oglądać zdjęcia. Pierwsza galeria, jaką znalazłem, była ewidentnie stworzona po to, by epatować Dziwnością. Zastanawiam się, jak bardzo musiał się napracować fotograf, by spośród mnóstwa uczestników wyłonić tylko tych, którymi można szokować – ja szedłem w Paradzie i wokół mnie przewinęło się mnóstwo ludzi, ale większość z nich była ubrana co najwyżej ekstrawagancko.

Skomentowałem to wśród heteronormatywnych znajomych, inicjując tym samym typową dyskusję o Paradzie, jej sensie, skuteczności i sytuacji osób LGBTQ. (Gwoli ścisłości: nie wszyscy wypowiadający się znajomi są stricte heteroseksualni, natomiast każdy myślał heteronormą).