Marcin Rzeczkowski

Marcin Rzeczkowski

Rocznik 1985. Przesympatyczny Skorpion z przytłaczającą osobowością i zamiłowaniem do sarkazmu. Mam kota na punkcie kotów, tonę książek i nie zaczynam dnia bez herbaty. Interesują mnie: psychologia, seksuologia i rozwój osobisty. Freelancer. Stawiam strony na WordPressie, piszę teksty na strony itp.
Marcin Rzeczkowski
Wczoraj Fundacja Trans-Fuzja zamieściła taki oto status na swoim Facebooku:

To oczywiście bardzo dobra wiadomość, którą z przyjemnością tu udostępniam. Mnie też cieszy, że jest coraz więcej produkcji poruszających temat… tylko czy aby na pewno transpłciowości?

Od kilku lat obserwujemy prawdziwy wysyp książek i filmów przedstawiających nas samych. Jednak praktycznie zawsze „nas” oznacza „osoby ze spektrum M/K”.

„W obcym ciele” opowiadało o drag queens, transwestytach M/K, transseksualnych kobietach i innych osobach z tego spektrum transpłciowości. Na doczepkę ma jednego (1) transchłopaka, który wystąpił w bodaj dwóch odcinkach, mając łącznie kilka minut czasu antenowego (szkoda, bo Dolar wypadł naprawdę dobrze).

Kilkuletnia już „Trans-Akcja” jest o transseksualnej kobiecie. Pojawia się w niej Wiktor Dynarski, który wspomina między innymi o uprawomocnieniu wyroku stwierdzającego, że jest mężczyzną, ale pełni rolę znajomego Anny Grodzkiej.

„Mów mi Marianna” jest o transseksualnej kobiecie (z „dziewczyną, która czuje się chłopakiem” w bodaj dwóch scenach), rewelacyjny skądinąd  „Brudny róż” jest o transseksualnej kobiecie. A gdzie są książki i filmy o transmężczyznach?

Głos transmężczyzn nie wybrzmiał także dostatecznie mocno w antologii „Namaluj mi wiatr”, gdzie znalazło się jedno opowiadanie Wiktora na szereg opowiadań i wierszy osób trans M/K i o osobach trans M/K.

Chlubnym wyjątkiem jest cieplutka jeszcze antologia nienormatywnych narracji „O płci od nowa”, gdzie znalazło się aż kilka narracji osób ze spektrum K/M i poświęcone specyficznym dla nich problemom opowiadania (wspomniany już przeze mnie „Dyptyk”), jednak antologie rządzą się swoimi prawami.

Kiedy ostatnio pojawiło się coś polskiego, w czym rolę głównego bohatera  bądź narratora odgrywałby transmężczyzna? Chyba w 2005 roku, kiedy to ukazała się książka Daniela Zamojskiego. (Poprawcie mnie, jeśli się mylę).

Podobny problem obserwujemy w twórczości zagranicznej, gdzie znane filmy poświęcone transmężczyznom można policzyć na palcach jednej ręki kogoś, kto miał zbyt bliski kontakt z ostrymi przedmiotami.

Obawiam się, że jest to produkt skrajnie niesprawiedliwej socjalizacji płciowej – tej, w której chłopcy (a więc i „chłopcy” wyrastający na kobiety) są zachęcani (i zachęcane) do podejmowania wyzwań i aktywnego uczestniczenia w życiu społecznym, a dziewczynki (i transchłopcy) – do siedzenia cicho.

W efekcie mamy sytuację, w której doświadczenia mężczyzn rozciągane są na ogół populacji, a doświadczenia transkobiet – na spektrum wszystkich osób transpłciowych. Takie zjawisko, przypomnę, nazywamy seksizmem. Niech to słowo wybrzmi dostatecznie mocno. S-E-K-S-I-Z-M.

Warto też zauważyć, że o ile kobiety doczekały się całkiem dużej (wciąż niewystarczającej) ilości działań mających na celu ich aktywizację, o tyle żadne „(nie)grzeczne dziewczynki”, parytety, kursy tylko dla kobiet itp. nie trafią do transmężczyzn – mniejszości podwójnie marginalizowanej ze względu na swoją płeć. Zdecydowana większość transmężczyzn za żadne skarby nie skorzysta z programu skierowanego tylko do kobiet, bo wzbudziłoby to w nich skrajną dysforię.

Konieczne wydaje się zatem podjęcie szeregu działań, mających na celu spopularyzowanie problematyki transmężczyzn, a przede wszystkim – zachęcenie ich samych do przełamania swoich oporów i szerszej obecności w życiu kulturalnym i społecznym. Dość mam cichych komentarzy transchłopaków w kuluarach, że czują się niedoreprezentowani, niedostrzegani i marginalizowani. To nudne i przykre. Zmieńmy coś!

PS. Ostatnio Trans-Fuzja wraz z Tolerado ogłosiły konkurs literacki, w ramach którego można do końca marca nadsyłać transowe narracje (szczegóły), zatem transmężczyźni – do piór! (Niestety nie wiem jeszcze, kto – poza Kingą Kosińską – będzie w jury, a zwłaszcza czy będzie w jury jakiś transseksualny mężczyzna. Oby tak było!)

  • http://wendigo.mylog.pl wendigo

    „Zmieńmy coś!” – jak jeszcze można to zmienić? Bo konkurs… niby fajny pomysł ale kurcze nie bardzo czuję się w takiej formie literackiej niestety :( jeszcze pomyślę, ale czarno to widzę…

  • Danny

    a mnie sie wydaje, ze to moze chodzic o to ze transmezczyzni tak samo jak i cismezczyzni nie sa tak sklonni do opowiadania o sobie, wystepowania gdzies itp jak kobiety, to kobiety zwykle lubią byc w centrum uwagi, pokazac się. przecietny facet zamiast opowiadania o sobie w jakims talkshow czy programie typu „w obcym ciele” woli pojechac na ryby z piwkiem i kumplami i miec swiety spokoj :P tak samo jesli chodzi o napisanie ksiazki, kobieta predzej napisze biografie gdzie moze ukazac i skupic sie na emocjach, przezyciach itp, facet jak juz ma talent literacki to zwykle napisze jakies fantasy/akcje/historie ;)
    i jeszcze jedno – cytuje – „problematyki transmezczyzn”, troche mnie dziwi czemu wszystkie programy/ksiazki itp na temat osob ts pokazują tylko jak nam ciezko, jak zle mamy w zyciu, jakie trudnosci itp, oczywiscie nie jest nam lekko ale ja juz przestalem te rzeczy czytac i ogladac bo wszedzie tylko biadolenie jakby transseksualizm byl najgorszą tragedią ze wszystkich mozliwych na swiecie. ja osobiscie nie czuje sie sproblematyzowany, nigdy nie traktowalem swojego ts jak jakiegos nieszczescia, są duzo gorsze nieszczescia na swiecie

    • http://marcinrzeczkowski.com Marcin Noemi Rzeczkowski

      Gdyby to był Facebook, kliknąłbym „Lubię to!”. Dzięki za komentarz pokazujący inną perspektywę!