Tranzycja jako Podróż Bohatera

Kilka miesięcy temu wygrzebałem na Amazonie rewelacyjną książkę The Transgender Guidebook: Keys to a Successful Transition, napisaną przez dr Anne L. Boedecker, psycholog, która od lat pracuje z osobami nienormatywnymi płciowo, w tym transseksualnymi.

Książka, będąc swoistą biblią tranzycji (tak dobrą, że najchętniej splagiatowałbym ją w całości, ignorując głęboko uwewnętrznione przekonanie, że to Zue i nie wolno; potraktujcie to jako rekomendację najwyższej klasy), traktuje proces przechodzenia z jednego genderu do drugiego jako Podróż Bohatera. Analogia jest mi bardzo bliska, bo sam wielokrotnie tak o tym myślałem, identyfikując się a to ze Spider-Manem, a to z Harrym Potterem, a to z Bagginsami, a to z przywołanym już Shrekiem, a to z Neo, a to z Lukem Skywalkerem, a to…  – nie znalazłem w sobie jednak dość pewności, by tak o tym mówić. Pora to nadrobić.

Dlaczego osoby transseksualne nie przechodzą psychoterapii?

W poprzednim artykule pisałem, jak szkodliwe może być zbanalizowanie przez osobę transseksualną psychoterapii.

W tym chciałbym zwrócić uwagę na powody, dla których osoba trans często unika terapii lub z innych powodów się na nią nie decyduje, po kolei omawiając najważniejsze z nich.

Brak wpisania psychoterapii w standard postępowania

Do zdiagnozowania transseksualizmu i do przejścia pomyślnie rozprawy wymagana jest jedynie pozytywna opinia od psychologa, wystawiona po kilku spotkaniach albo wręcz rozmowach przez Skype. Rozmowa ta oczywiście nie jest często szczera, bo osoba trans nie chce ryzykować, że psycholog – któremu płaci! – uzna, że pacjent nie jest dostatecznie Tru TS.

Często na tym kończy się kontakt klienta z psychologiem.

psychoterapia osób trans

Lekceważenie psychoterapii przez osoby transseksualne

Dzisiaj będzie na poważnie. Większość tego tekstu powstała rok temu i leżakowała sobie na dysku. Reszta została napisana pod wpływem kilku dyskusji potwierdzającej teorie zawarte w pierwszej wersji artykułu.

Leczenie transseksualizmu sprowadza się w powszechnej świadomości do wycinania chorych tkanek, narośli bądź rekonstrukcji nieprawidłowo ukształtowanych części ciała. W tym sensie postrzegane jest podobnie jak leczenie raka lub innej tego typu choroby – z całkowitym pominięciem człowieka, jego psychiki i szerokiego spektrum funkcjonowania w społeczeństwie.

W konsekwencji, osoba transseksualna często żyje z przeświadczeniem, że po przejściu finalnej operacji będzie wyleczonym, zdrowym i z całą pewnością szczęśliwym przedstawicielem swojej płci.

Kończy zatem terapię, przechodzi ostatnią zaplanowaną operację, jest wyleczony i… mogą zacząć się problemy. Groźne problemy.

Problemy z ciałem i seksualnością osób transseksualnych – wyzwania terapeutyczne

Poniższy artykuł napisany jest z punktu widzenia transseksualnego mężczyzny, który studiuje psychoterapię i terapię seksualną – łączę w nim własne doświadczenia i obserwacje z wiedzą i podejściem przyszłego terapeuty. Docelowo adresuję go do innych psychoterapeutów, ale pisząc go, cały czas miałem na uwadze, że jego głównymi faktycznymi odbiorcami będą osoby transseksualne oraz ich bliscy.

Definicja transseksualizmu

Wbrew powszechnemu mniemaniu transseksualiści to nie są „te osoby transpłciowe, które dążą do pełnej korekty płci cielesnej”. Jako psychologa obowiązuje mnie międzynarodowa klasyfikacja chorób opracowana przez WHO, czyli aktualnie ICD-10. Można w niej przeczytać następującą definicję transseksualizmu:

Pacjent pragnie żyć i być akceptowanym jako przedstawiciel płci przeciwnej, czemu towarzyszy zazwyczaj uczucie niezadowolenia (discomfort) z powodu niewłaściwości własnych anatomicznych cech płciowych oraz chęć poddania się leczeniu hormonalnemu czy operacyjnemu, by własne ciało uczynić możliwie najbardziej podobnym do ciała płci preferowanej*.