Biedne skrzywdzone misie, czyli wrażenia z lektury zbiorku reportaży o osobach LGBT

Przeczytałem wreszcie dostępny w Legimi zbiór „Beznadziejna ucieczka przed Basią”, na który zawsze szkoda mi było pieniędzy. Jest to zbiorek historii różnych ludzi, których seksualność (płciowość) w kontrowersyjny sposób odbiega od normy. Zaplątali się tam: transwestyci, transseksualiści, homoseksualiści, prostytutki, pedofile, gwałciciele oraz mordercy na tle seksualnym, osoby niepełnosprawne intelektualnie, a nawet jeden niespełniony życiowo homofob.…

Hejtowanie Wyborów Miss Trans przez transkobiety

Na forum Trans-Fuzji pojawił się kolejny fascynujący flejm, tym razem powiązany z Wyborami Miss Trans.

Na pewnym poziomie kocham flejmy: przeważnie są fantastycznym źródłem informacji o mechanizmach radzenia sobie z opresją, o kompleksach, o nieświadomych przekonaniach, o poziomie samoświadomości społeczeństwa etc.

W tym flejmie jest bardzo dużo opresji.

Grzeczna Dziewczynka i Fetyszysta Bardzo Zły

Przez forum Trans-Fuzji przetoczył się ostatnio piękny, dający do myślenia flejm zainicjowany ogłoszeniem mężczyzny, który chciałby się związać z transkobietą – z miejsca zaklasyfikowanego jako Fetyszysta Bardzo Zły, przed którym należy strzec siebie i innych, bo gotów wykorzystać i porzucić biedne, naiwne – ale grzeczne! – dziewczynki.

Poniżej komentarz do dyskusji. Uwaga, tekst zawiera duże stężenie ironii i schematów.

prawdziwy transseksualista

Wpadanie w schemat „prawdziwego transseksualisty” (Tru TS)

Po raz kolejny ktoś wszedł do mnie z zapytania „jak transseksualista ma rozmawiać u seksuologa żeby dostać pozytywną diagnozę”. Przypomniało mi to, że miałem napisać o tym, jak schematyczne widzenie transseksualizmu wkręca niekiedy ludzi w myśli i potrzeby, których do tej pory nie mieli.

Produkowanie schizofreników idealnych

W latach 60. ubiegłego wieku  w amerykańskim środowisku psychiatrów ostro zaatakowano metody postępowania z pacjentami, a przede wszystkim diagnozę jako etykietowanie pacjenta.

trans-friendly

Jontek, łap za widły! To trans!, czyli o tworzeniu przyjaznego środowiska

Na forum Trans-Fuzji wywiązała się jakiś czas temu ciekawa dyskusja o akceptacji osób transseksualnych w społeczeństwie. Użytkowniczka po korekcie płci, żyjąca w trybie stealth (niewyoutowana), dowodziła nam, że out jest Zuem, ponieważ ludzie są narażeni na prześladowanie i komentarze, bo środowisko jest do osób TS nastawione negatywnie, a na otoczenie nie ma się wpływu: rodzina, sąsiedzi, praca pozostają te same i nie każdego stać na jego zmianę. Czyli trzeba siedzieć cicho.

Bardzo ciekawe w dyskusji było to, że użytkowniczka sama jest bezpieczna (żyje jako osoba z pozoru cispłciowa, czyli – slangowo – w trybie stealth), ale obserwuje jak ludzie z jej pracy mówią o innej osobie trans, wyoutowanej, z innego działu (czyli nieznanej osobiście oplotkowującym), śledzi akty przemocy wobec innych osób transseksualnych… i przekonuje osoby wyoutowane, akceptowane i bezpieczne, że świat jest okropny. Nawet nas niezbyt uważnie słuchała. 

W niewoli passingu

Passing, czyli uchodzenie za przedstawiciela płci, z którą się utożsamia, jest celem osób transseksualnych. Passing u transkobiety ma miejsce wtedy, gdy wchodzi do sklepu, banku lub na szkolenie i wszyscy postrzegają ją jako kolejną kobietę. Jeśli słyszy „W czym mogę pani pomóc?”, ma passing. Jeśli pojawia się forma „pan”, dziwne spojrzenia i śmiechy, że przyszedł przebieraniec – passingu nie ma. Analogicznie jest u transmężczyzny, jednak nasza sytuacja jest nieco bardziej zero-jedynkowa: przeważnie albo wyglądamy jak (męskie) kobiety, albo jak mężczyźni (lub w ostateczności chłopcy).

Passing jest cudowny. Odpada frustracja, konieczność tłumaczenia się na każdym kroku, liczne nieporozumienia… Passing jest normalnością. Życiem jak każdy, a nie jak niezrozumiane przez świat dziwadło. Wreszcie można być sobą, wreszcie można bez obaw wyjść na zakupy.   

Uwięzienie w obcym ciele – nienawiść zinternalizowana

– Jak myślisz, czy osoba transpłciowa rodzi się z przekonaniem, że jej ciało jest obce i do niej nie należy? – zapytałem kiedyś koleżankę. – Że jest więzieniem?

Zastanowiła się.

– Nie wiem, mogę tylko zgadywać, że to tak samo, gdybym w tym momencie ja miała ten sam umysł co teraz, natomiast ciało mężczyzny… Nie czułabym, że to JA.

Osoby transpłciowe występujące o możliwość skorygowania swojej płci czują, jakby tak właśnie było, jakby były dorosłymi osobami wrzuconymi w obce im ciało. Są powszechnie jako nienawidzące swojego ciała i dlatego wnioskujące o jego zmianę. Typowa osoba transseksualna przed korektą płci nie chce widzieć swojego odbicia w lustrze, nie rozbiera się przy ludziach (niekiedy nawet przy partnerze życiowym; czytałem kiedyś artykuł o transmężczyźnie, który nie przeprowadził jeszcze wszystkich operacji, wobec czego partnerka widuje go tylko w podkoszulku i bokserkach) i nie identyfikuje się ze swoim ciałem.

W tym sensie koleżanka miała rację i z pewnością wiele osób transseksualnych by się z nią zgodziło. Ja jednak mam pewne zastrzeżenia. Chciałbym zaryzykować tezę, że nienawiść do swojego ciała jest wyuczona w procesie socjalizacji oraz odkrywania swojej tożsamości płciowej.

Osoby transseksualne na rynku pracy

Życie zawodowe osób trans jest z definicji utrudnione. Niektóre osoby transseksualne podejmują terapię w momencie osiągnięcia pełnoletniości, jest ich jednak stosunkowo niewiele. Większość osób transseksualnych, kiedy decyduje się na korektę płci, ma już za sobą pewne doświadczenie zawodowe, potrzebuje też  pieniędzy – a zatem pracy – aby opłacić swoje leczenie.

Korekta płci nie trwa tydzień!

Przypomnijmy tutaj etapy korekty płci w Polsce: samoświadomość → proces diagnostyczny (co najmniej pół roku; niektórzy seksuologowie nadal opowiadają się za tzw. testem realnego życia, który trwa dwa lata) → przyjmowanie hormonów, które zmieniają wygląd danej osoby → [tylko u K/M] mastektomia → prawna korekta płci → dalsze zabiegi.

Każdy z tych etapów zajmuje czas – łącznie co najmniej dwa lata. Każdy wymaga pieniędzy – na pełną korektę płci trzeba poświęcić ładnych kilka(naście/dziesiąt) tysięcy złotych. Jednocześnie sytuacja zawodowa osoby transseksualnej w trakcie korekty płci jest nie do pozazdroszczenia.

Opresja i odwaga osób transseksualnych. Dogłębna charakterystyka transseksualnego środowiska

Tekst powstał jako esej zaliczeniowy u prof. Marka Kosewskiego i bazuje na jego książce Wartości, godność i władza, dostępnej jako legalny e-book tutaj. Z niej zaczerpnięte są takie pojęcia jak: sytuacja pokusy i sytuacja upokorzenia, satysfakcja godnościowa, relacyjność, regresja i identyfikacja z opresorem, a także motywy etosu grupowego i dysydentów.

Esej jest zrozumiały  bez znajomości książki, niemniej jednak znajomość teorii, na której bazuję, pozwala wyciągnąć z niego więcej – dlatego uzupełniłem esej ramkami z definicjami używanych terminów.

Wstęp

Życie zgodnie z własnym Ja wymaga zachowań zgodnych z wartościami takimi, jak: uczciwość, prawdomówność, niekiedy także odwaga. Część ludzi nie czuje, by mogło bezpiecznie wyrażać siebie. Należą do nich zwłaszcza najróżniejszego rodzaju mniejszości. Jedną z nich, której chciałbym poświęcić uwagę w niniejszej pracy, są osoby transseksualne. To środowisko jest mi doskonale znane za sprawą wieloletnich obserwacji uczestniczących – metody, dzięki której poznałem zachowania grupy w naturalnym dla niej środowisku.